W prestiżowych murach Biblioteki Jagiellońskiej padły słowa, które brzmią jak ponury żart z pokolenia wchodzącego w dorosłość. Czy w dobie kryzysu bezrobocia i braku systemowego wsparcia, prostytucja ma stać się „nowoczesną ścieżką kariery” dla studentów? Odsłaniam kulisy debaty, która zamiast edukować, może sprowadzać na manowce najbardziej bezbronnych.
„Wolność, która nie zna granic w handlowaniu samym sobą, staje się najdoskonalszą formą niewoli – taką, którą ofiara musi sama sobie sfinansować”.
W murach najstarszej polskiej uczelni, gdzie od wieków szuka się prawdy, 21 kwietnia 2026 roku wydarzyło się coś, co rzuca cień na współczesną misję uniwersytetu. Pod szyldem edukacji seksualnej, w klimatyzowanej auli Biblioteki Jagiellońskiej, wybrzmiała teza zdumiewająca w swojej naiwności, a jednocześnie przerażająca w skutkach: „Każda kobieta powinna trochę popracować seksualnie”. Jako obserwatorzy życia społecznego nie możemy przejść obok tego obojętnie. To nie jest tylko kwestia wolności słowa; to kwestia odpowiedzialności za słowo, które w uszach osoby zdesperowanej staje się instrukcją obsługi własnego upadku.
Między aulą a ulicą: O niebezpiecznych mitach „pracy seksualnej” w murach uniwersytetu.
Co zyskuje czytelnik? Po zapoznaniu się z tą treścią, czytelnik zyskuje zdolność do krytycznego spojrzenia na eufemizmy stosowane w debacie o prostytucji. Rozumie różnicę między modelem nordyckim a legalizacją wyzysku oraz potrafi osadzić problem osobistych decyzji w szerokim kontekście braku systemowego wsparcia socjalnego. |
Socjologia desperacji i marketing wyzysku
Żyjemy w czasach, które socjolog Guy Standing określił mianem ery prekariatu. To pokolenie żyjące w chronicznej niepewności jutra, pozbawione stabilizacji zawodowej i socjalnej. Gdy prelegentka mówi o „zerowym progu wejścia” do eskortingu, uderza w najczulszą strunę młodego człowieka przygniecionego kosztami życia w Krakowie. To retoryka czysto neoliberalna, ubrana w piórka emancypacji. Ciało zostaje sprowadzone do kategorii „kapitału”, który można spieniężyć, gdy zawodzi rynek pracy biurowej.
Z punktu widzenia psychologii społecznej, promowanie prostytucji jako „pracy lepiej przystosowanej dla osób neuroatypowych” (ze spektrum autyzmu czy ADHD) jest działaniem głęboko nieetycznym. To żerowanie na trudnościach adaptacyjnych młodych ludzi, którym system nie potrafi zaoferować godnej alternatywy. Zamiast dostosowywać rynek pracy do potrzeb neuroróżnorodności, sugeruje się im ucieczkę w przestrzeń, w której granice osobiste są systemowo łamane.
Aksjomaty moralne: Ciało jako świątynia, nie towar
Warto w tym miejscu odwołać się do fundamentów naszej cywilizacji, które nawet w zsekularyzowanym świecie stanowią istotną barierę przed dehumanizacją. Biblia, w swojej antropologicznej mądrości, stawia sprawę jasno: „Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie?” (1 Kor 6, 19). Ten werset, choć zakorzeniony w wierze, niesie uniwersalny przekaz o niezbywalnej godności osoby. Jeśli człowiek staje się towarem, który można wynająć na godziny, przestaje być podmiotem, a staje się przedmiotem konsumpcji.
Zderzenie tej duchowej prawdy z brutalnym „fact-checkingiem” prelekcji ukazuje przepaść poznawczą. Gdy prelegentka ignoruje statystyki dotyczące przemocy, stalkingu i chorób, wybiera ignorancję w imię ideologii. Praca seksualna nie odbywa się w próżni. To przestrzeń, w której – jak mówią dane (Ślęzak-Niedbalska, 2017) – klient rzadko bywa „normalnym mężczyzną” szukającym rozmowy. To często przestrzeń dominacji, gdzie brak ochrony prawnej osób świadczących usługi jest wpisany w mechanizm transakcji.
Model nordycki: Solidarność zamiast stygmatyzacji
W debacie publicznej często straszy się abolicjonizmem. Tymczasem model nordycki, wypracowany w krajach o najwyższym poziomie socjaldemokracji, nie uderza w kobiety. On przenosi odpowiedzialność na kupującego i systemowo wspiera osoby chcące wyjść z prostytucji. To podejście uznaje, że prostytucja nie jest „wyborem w próżni”, lecz skutkiem nierówności ekonomicznych i płciowych.
Prelegentka w Bibliotece Jagiellońskiej pominęła kluczowy fakt: 9 na 10 kobiet uwikłanych w prostytucję chce z niej odejść (Farley i in., 2003). Czy można zatem mówić o „pracy”, z której prawie każdy chce uciec, ale nie może z powodu braku pieniędzy, uzależnień (często indukowanych przez środowisko) czy traumy? Przemilczenie problemu uzależnień jako formy kontroli nad kobietą jest w swej istocie współudziałem w jej zniewoleniu.
Odpowiedzialność instytucji
Uniwersytet Jagielloński, jako Alma Mater, ma obowiązek kształtować krytyczne myślenie. Tymczasem jednostronna prezentacja prostytucji jako „ścieżki kariery” bez solidnej podbudowy naukowej i statystycznej jest kapitulacją przed pop-aktywizmem. Gdzie była przestrzeń na głos przetrwanek? Gdzie analiza psychologicznych kosztów dysocjacji, której muszą uczyć się osoby w seksbiznesie, aby przetrwać kontakt z klientem?
Decyzja o wejściu w przemysł seksualny jest decyzją o wysokim stopniu ryzyka, często nieodwracalną w skutkach dla zdrowia psychicznego. Sprzedawanie jej studentkom jako „elastycznego grafiku” jest przejawem najwyższego cynizmu. Pamiętajmy słowa z Księgi Przysłów: „Otwórz swe usta za niemym, w sprawie wszystkich opuszczonych” (Prz 31, 8). Naszym obowiązkiem jest mówić w imieniu tych, których głos został zagłuszony przez blichtr rzekomej „niezależności”.
Źródło: Wpis na fanpage "Stowarzyszenie Bez" z dnia 10.5.2026 (Zrzut 2026-05-11 18.32.36)
|
Prawdziwa edukacja seksualna powinna uczyć szacunku do własnej i cudzej podmiotowości, a nie wyceniać ją na rynku usług. W dobie kryzysu nie potrzebujemy instruktażu, jak zostać eskortką, lecz systemowych rozwiązań, które pozwolą studentom przetrwać studia bez konieczności sprzedawania własnej intymności. Godność nie ma ceny, a uniwersytet nigdy nie powinien stać się miejscem, w którym uczy się jej wyprzedaży.
Oprac. 11/5/2026,
redaktor Gniadek
!!! Nota: Materiał poglądowy opracowano ze starannością przy użyciu językowego narzędzia generatywnego modelu w oparciu o dostarczone dane. |
