Etykiety

środa, 19 listopada 2025

Marcin Giełzak: Lewica i Krzyż – rozejm czy sojusz?

W Polsce „lewak” i „katolik” to określenia, które zazwyczaj padają z dwóch stron barykady, niczym kamienie. A co, jeśli ta barykada jest wzniesiona na piasku? Marcin Giełzak, historyk idei i głos „Nowej Lewicy”, burzy ten mur, stawiając tezę, która dla wielu jest herezją: bez chrześcijańskich korzeni lewica usycha, stając się wydmuszką. Czy w dobie wojny plemion możliwy jest sojusz socjalizmu z Ewangelią? Sprawdzam, gdzie przebiega granica między wiarą a sprawiedliwością społeczną.

"Kto szuka prawdy wyłącznie wśród podobnych sobie, znajduje jedynie własne echo. Prawdziwe poznanie zaczyna się tam, gdzie kończy się komfort zgody."


Wspólne korzenie buntu i miłosierdzia

 Współczesna debata publiczna w Polsce przypomina okopy z I wojny światowej. Z jednej strony mamy szańce konserwatywno-religijne, z drugiej – progresywno-laickie. Między nimi rozciąga się ziemia niczyja, na którą rzadko kto ma odwagę wkroczyć. Weryfikując jednak wiarygodność tego podziału, musimy zadać pytanie: czy jest on historycznie i aksjologicznie uzasadniony? Rozmowa z Marcinem Giełzakiem na kanale „Dobry Podcast” (odcinek z 19.11.2025 r.) dostarcza dowodów na to, że nasza mapa mentalna może być błędna.

Czerwony sztandar w kruchcie. Czy lewica umarła, gdy zapomniała o Bogu?


Prawdopodobieństwo porozumienia

 Stosując logiczne wnioskowanie, jeśli założymy, że fundamentem lewicy jest troska o słabszych (sprawiedliwość społeczna), a fundamentem chrześcijaństwa jest miłość bliźniego (caritas), to zbiór wspólny tych dwóch idei powinien być ogromny. Dlaczego więc w percepcji społecznej są to zbiory rozłączne?

 Giełzak, autor „Wiecznej Lewicy”, wskazuje na historyczne pęknięcie. Przypomina, że historia ruchów emancypacyjnych nie zaczyna się od Marksa, ale od pierwszego niewolnika, który podjął działania przeciwko uciskowi. W tym kontekście bunt – często postrzegany przez konserwatystów jako chaos – zyskuje wymiar moralnej konieczności, a nawet biblijnej sprawiedliwości. Czyż chrześcijaństwo w swoich początkach nie było ruchem buntu przeciwko rzymskiemu, pogańskiemu porządkowi wyzysku?

Socjologia pustki i potrzeba sacrum

 Z perspektywy psychologii społecznej, dzisiejsza lewica wpadła w pułapkę technokracji i walki o tożsamości, gubiąc po drodze „ducha wspólnoty”. Rozmowa ujawnia bolesną prawdę: lewica bez metafizyki, bez odniesienia do dobra jako wartości obiektywnej (a nie tylko umowy społecznej), traci zdolność do mobilizowania mas.

 Dobra tkwi w czynie – to proste zdanie, które pada w dyskusji, jest kluczem. Etyka lewicowa, odarta z chrześcijańskiej wrażliwości, staje się zimnym systemem dystrybucji dóbr. Z kolei chrześcijaństwo bez wrażliwości społecznej ryzykuje zamianę w pusty rytuał. Giełzak sugeruje, że te dwie tradycje potrzebują siebie nawzajem, by nie popaść w ekstremizm.

Odpowiedzialność za słowo i czyn

 Jako społeczeństwo stoimy przed dylematem. Możemy dalej pielęgnować wygodny podział na „oświeconych europejczyków” i „tradycyjnych zaściankowców”, albo podjąć ryzyko dialogu. Giełzak nie nawołuje do naiwnego ekumenizmu, ale do rzetelnej analizy źródeł. Jeśli prawa człowieka – flagowy postulat lewicy – wywodzą się z koncepcji godności osoby ludzkiej (zakorzenionej w chrześcijaństwie), to odcinanie się od tych korzeni jest samobójstwem intelektualnym.

 Z drugiej strony, Kościół i prawica muszą dostrzec, że wołanie o sprawiedliwość społeczną nie jest „marksistowską zarazą”, lecz echem Ewangelii. Odpowiedzialność za tę decyzję – decyzję o podjęciu dialogu – spoczywa na liderach opinii. Ignorowanie tego potencjalnego sojuszu prowadzi do dalszej atomizacji społeczeństwa, gdzie jednostka jest samotna zarówno wobec rynku, jak i wobec absolutu.

Źródło: Marcin Giełzak: czy lewica bez chrześcijaństwa w ogóle istnieje? O wierze, wartościach i dialogu | Dobry Podcast



Analiza rozmowy z Marcinem Giełzakiem prowadzi do wniosku, który może być niewygodny dla obu stron sporu politycznego w Polsce. Prawdziwy podział nie przebiega między wierzącymi a niewierzącymi, ale między tymi, którzy chcą budować wspólnotę opartą na realnym dobru, a tymi, którzy wolą zarządzać konfliktem. „Wieczna Lewica” może okazać się tą, która paradoksalnie, aby przetrwać, musi uklęknąć – nie przed klerem, ale przed tajemnicą drugiego człowieka, którą chrześcijaństwo niesie przez wieki.



Oprac. 24/11/2025
,
redaktor Gniadek


Co zyskuje czytelnik:

 Lektura tego tekstu oraz zapoznanie się z materiałem źródłowym pozwala zrozumieć, że obecna polaryzacja w Polsce jest w dużej mierze sztuczna. Czytelnik otrzymuje narzędzia do dekonstrukcji mitu o odwiecznej wrogości lewicy i Kościoła, zyskując nową perspektywę na to, jak wartości duchowe mogą napędzać sprawiedliwość społeczną, a myśl socjalna może pogłębiać wiarę. To wstęp do bardziej świadomego uczestnictwa w życiu obywatelskim, poza plemiennymi podziałami.


NotaMateriał opracowano ze starannością przy użyciu językowego narzędzia generatywnego modelu w celach rozrywkowych w oparciu o dostarczone dane, choć może zawierać niezamierzone błędy np. językowe. ]

Spór o metraż w zaświatach: Czy tradycyjny grób staje się aktem egoizmu?

Stojąc nad grobem bliskich, rzadko myślimy o urbanistyce. Tymczasem polskie cmentarze pękają w szwach, zamieniając się w betonowe pustynie, które „pożerają” przestrzeń życiowym kosztem przyszłych pokoleń. Czy w obliczu kryzysu przestrzennego tradycyjny pochówek w trumnie to wciąż wyraz szacunku, czy może już nieświadome zawłaszczenie? Sprawdzam, jak pogodzić pamięć o zmarłych z odpowiedzialnością za żywych.

"Ziemi nie dziedziczymy po naszych rodzicach, pożyczamy ją od naszych dzieci." — Antoine de Saint-Exupéry (o odpowiedzialności za zasoby, również te przestrzenne)


Cisza, która zajmuje dużo miejsca

 Leżą na cmentarzu sami, zajmują miejsce, a inni muszą stać w urnach... – to zdanie, usłyszane przypadkiem na przykład w tramwaju w okolicach Wszystkich Świętych, brzmi brutalnie, ale dotyka sedna jednego z największych, przemilczanych problemów współczesnej Polski. To konflikt między sacrum tradycji a profanum matematyki i demografii.

Cmentarna deweloperkaKiedy zabraknie nam miejsca na „wieczny odpoczynek”?

 Wchodząc na stary cmentarz komunalny, wchodzimy do miasta w mieście. Ale w przeciwieństwie do metropolii, która rośnie w górę, nekropolia rozlewa się na boki. Z perspektywy socjologicznej, mamy do czynienia z fascynującym paradoksem: w kraju, w którym brakuje mieszkań dla żywych (luka mieszkaniowa szacowana na miliony lokali), zmarli posiadają „nieruchomości” gwarantowane prawem na 20 lat, z możliwością nieskończonego przedłużania.

Aksjomat trumny kontra etyka popiołu

 Przez dekady w polskiej kulturze, silnie zakorzenionej w tradycji katolickiej, ciało było traktowane jako „świątynia ducha”, co implikowało konieczność jego nienaruszalności. Trumna była symbolem godności. Jednak Kościół, aktualizując swoje stanowisko (instrukcja Ad resurgendum cum Christo z 2016 roku), dopuszcza kremację, o ile nie jest ona wyrazem niewiary w zmartwychwstanie. Mimo to, psychologiczny opór pozostaje.

 Dla wielu starszych osób wizja „stania w urnie” na półce kolumbarium jest przerażająca. Kojarzy się z anonimowością, zbiorem, brakiem indywidualnego „kawałka ziemi”. To lęk atawistyczny – potrzeba posiadania swojego miejsca, nawet po śmierci. Z drugiej strony, młodsze pokolenie, często bardziej pragmatyczne i ekologiczne, zaczyna postrzegać tradycyjne, granitowe nagrobki jako obciążenie. Nie tylko finansowe, ale i moralne – to betonowanie ziemi, która nie oddycha.

Sprawiedliwość społeczna w alei zasłużonych

 Spójrzmy na to okiem socjaldemokraty. Cmentarz jest lustrem nierówności społecznych. Bogate, rozbudowane grobowce rodzinne zajmujące kilkanaście metrów kwadratowych sąsiadują z ciasnymi kwaterami ziemnymi. W kontekście kurczących się zasobów, decyzja o tradycyjnym pochówku staje się (często nieświadomie) decyzją o prywatyzacji przestrzeni publicznej.

 Wniosek jest tu prosty, choć bolesny: przy obecnym tempie wymierania (w Polsce umiera ponad 400 tys. osób rocznie) i statycznej powierzchni cmentarzy, model „jeden zmarły – jeden grób” jest matematycznie nie do utrzymania. Jeśli nie zmienimy paradygmatu, będziemy musieli wycinać kolejne lasy pod cmentarze lub drastycznie podnosić opłaty, co uderzy w najuboższych.

Między pamięcią a odpowiedzialnością

 Nie chodzi o to, aby odzierać śmierć z jej powagi. Chodzi o redefinicję szacunku. Czy szacunek do zmarłego mierzy się w metrach kwadratowych granitu, czy w jakości pamięci, którą po sobie zostawił? Kolumbaria – czyli ściany z niszami na urny – to rozwiązanie kompromisowe. Pozwalają na zachowanie indywidualnego miejsca pamięci, a jednocześnie są wyrazem solidarności z żywymi, oszczędzając bezcenną przestrzeń.

 Kulturoznawcy zauważają, że nasze przywiązanie do ciała słabnie. Żyjemy w chmurze, nasze wspomnienia są cyfrowe. Być może nadszedł czas, aby i nasze cmentarze stały się bardziej symboliczne, a mniej fizyczne?



Decyzja o formie pochówku jest jedną z najbardziej intymnych, jakie podejmujemy – często za innych. Warto jednak, aby przy jej podejmowaniu, obok tradycji i emocji, pojawiła się refleksja nad wspólnym dobrem. Być może prawdziwa nieśmiertelność nie leży w zajmowaniu miejsca na ziemi, ale w zrobieniu miejsca dla tych, którzy dopiero na nią przyjdą. Pamięć nie potrzebuje fundamentów, potrzebuje obecności w myślach.



Oprac. 19/11/2025
,
redaktor Gniadek


Co zyskuje czytelnik:

 Lektura tego tekstu pozwala zrozumieć złożony konflikt między kultywowaniem tradycji a wyzwaniami demograficznymi i urbanistycznymi współczesności. Otrzymujesz narzędzia do przemyślenia tematu śmierci nie tylko w kategorii osobistej straty, ale także jako elementu odpowiedzialności obywatelskiej i ekologicznej.


NotaMateriał opracowano ze starannością przy użyciu językowego narzędzia generatywnego modelu w celach rozrywkowych w oparciu o dostarczone dane, choć może zawierać niezamierzone błędy np. językowe. ]

wtorek, 18 listopada 2025

Nowe kajdany, stary pan: Czym jest cyfrowy wyzysk i jak mu się przeciwstawić?

Czy rewolucja cyfrowa to nowy Eden, czy raczej złoty wiek finansowego drapieżnictwa? Brazylijski ekonomista Ladislau Dowbor ujawnia mechanizmy ukrytej eksploatacji, w której algorytmy WARTE BILIONY dolarów zastępują Człowieka. Przeczytaj, kto dziś tak naprawdę kontroluje Twoją przyszłość i co możesz z tym zrobić.

Kiedy pieniądze stają się tylko danymi, wyzysk zyskuje niewidzialną zbroję, a świadomość staje się naszą jedyną tarczą.

* * *

Rewolucja niewidzialnego kapitału: Gdy Zyski Odrywają się od Produkcji

 Jesteśmy świadkami rewolucji, która miała zdemokratyzować dostęp do wiedzy i zmienić świat na lepsze. Mowa o cyfryzacji. Ale czy faktycznie otrzymaliśmy obiecany raj? Według profesora Ladislau Dowbora, brazylijskiego ekonomisty polskiego pochodzenia i doradcy ONZ, w cieniu tej cyfrowej transformacji rodzi się nowa, znacznie bardziej wyrafinowana forma wyzysku – wyzysk finansowy, w którym giganci pokroju BlackRockState Street czy Vanguard nie potrzebują już ani tradycyjnego produktu, ani nawet rąk do pracy. Wystarczą im komputery, algorytmy i pieniądz, który przestał być materialny.

Algorytmy, biliony i nowy, niewidzialny wyzysk. Jak cyfrowi giganci przejmują władzę nad światem i naszą przyszłością

 Mechanizm jest prosty, ale jego skala przeraża: zyski firm, zamiast zasilać wynagrodzenia pracowników czy inwestycje, są kierowane na gigantyczne dywidendy i obsługę długu międzynarodowego, kontrolowanego przez te właśnie instytucje finansowe.

Dowbor trafnie ilustruje to na przykładzie częściowo sprywatyzowanej brazylijskiej firmy Petrobras, gdzie zyski są "wysysane" przez globalnych akcjonariuszy, marginalizując lokalną gospodarkę i pracowników.

Złoty Cielec z Krzemowej Doliny

 Kluczem do zrozumienia tego zjawiska jest pojęcie financializacji i niematerialnego pieniądza. Pieniądze nie są już drukowanymi przez państwo banknotami, które nosimy w portfelach. Są informacją, cyfrowymi rekordami przesuwanymi w ułamku sekundy po globalnych sieciach. To pozwala na stosowanie znacznie bardziej wyrafinowanych i trudnych do zrozumienia form wyzysku. W efekcie, jak zauważa Dowbor, bogacą się ci, którzy nie produkują, lecz manipulują nowoczesnymi technologiami, algorytmami i sztuczną inteligencją.

 Skala tego zjawiska jest porażająca. Sam BlackRock zarządza kwotą rzędu 12 bilionów dolarów – to więcej niż roczny budżet federalny Stanów Zjednoczonych. Taka koncentracja kapitału daje tym instytucjom władzę polityczną i społeczną, jakiej świat dotąd nie widział. To już nie jest błąd systemu; jak podsumowuje Raport ONZ"skrajne nierówności, zniszczenie środowiska i podatność na kryzysy nie są wadą systemu, ale jego cechą charakterystyczną". W kontekście psychologii społecznej, opacjonalność i globalne rozproszenie własności sprawia, że pracownik nie wie, komu ma stawiać opór. Jest to wyzysk bez twarzy.

Aksjomat Moralny i Socjaldemokratyczna Wizja

 W tym miejscu dochodzimy do fundamentalnego aksjomatu moralnego i społecznego: czy gospodarka ma służyć społeczeństwu, czy odwrotnie? Joseph Stiglitz od lat przypomina, że cel jest jasny – to gospodarka ma być narzędziem poprawy dobrobytu społecznego, a nie celem samym w sobie. Obecny system, kierowany maksymalizacją zysków dla akcjonariuszy, łamie tę podstawową zasadę, tworząc przepaść między moralnym wymogiem odpowiedzialności a cyfrową anonimowością.

Jak Polscy pracownicy mogą stawiać opór? Opór musi zacząć się od edukacji i świadomości. Niskie wynagrodzenia w fabryce są łatwo zrozumiałe i mobilizują do skoordynowanej reakcji. Wyzysk algorytmiczny jest niewidzialny i wymaga nowej siły politycznej, opartej na zrozumieniu, jak działają finanse cyfrowe.
  • Edukacja ekonomiczna: Uczynienie mechanizmów finansowych zrozumiałymi dla szerokich mas.
  • Wspólne działanie: Budowanie lokalnych, kooperatywnych systemów finansowych i alternatyw dla drapieżnego kredytowania.
  • Wzmocnienie Państwa: Żądanie regulacji finansowych na poziomie krajowym i globalnym.

Rada dla Władzy: Budowanie Cyfrowej Odporności

Wyobraźmy sobie, że polski premier lub prezydent pyta o radę w temacie budowania odporności na rewolucję cyfrową. Odpowiedź musi być kompleksowa i oparta na wizji Dowbora:

  1. Wzmocnienie Suwerenności Finansowej: Konieczne jest przywrócenie kontroli nad przepływami kapitału. Państwo nie może być biernym obserwatorem. Wzorem może być chińska wizja inwestycji państwowych, ukierunkowanych na strategiczny rozwój, a nie tylko na zysk akcjonariuszy.

  2. Prawo do Wiedzy: Zagwarantowanie powszechnego i bezpłatnego dostępu do wiedzy, która jest kluczem do demokracji ekonomicznej.

  3. Reformy Instytucjonalne: Powołanie silnych, globalnych organów regulacyjnych, które będą w stanie kontrolować cyfrowych gigantów i chronić interes społeczny przed czysto algorytmicznymi formami drapieżnictwa.

  4. Lokalizacja Finansów: Wspieranie spółdzielczych i lokalnych systemów finansowych, które priorytetowo traktują potrzeby społeczności, a nie spekulację.

Źródło: Czy masz świadomość? (Nr 289) – Cyfryzacja: Cyfrowy wyzysk | Instytut Spraw Obywatelskich



Rewolucja cyfrowa jest faktem. Nie da się jej zatrzymać, ale można i należy przejąć nad nią kontrolę. To, co tracimy w świecie pieniądza niematerialnego, to przejrzystość i odpowiedzialność. W obliczu bilionowych sum kontrolowanych przez niewidzialne zautomatyzowane byty, naszym najważniejszym zadaniem staje się ponowne przypomnienie o prymacie etyki i człowieka.

Najważniejsze pytanie, którego nikt nie zadaje Dowborowi, to: Jak skłonić cyfrową, globalną elitę – która osiągnęła apogeum władzy – do świadomej rezygnacji z części swoich zysków na rzecz zrównoważonego rozwoju i sprawiedliwości społecznej?

Odpowiedź: Nie skłonimy jej. Zmiana musi nastąpić oddolnie, poprzez zrozumienie systemu i transformację w siłę polityczną. Tylko szeroka, skoordynowana i świadoma presja społeczna, wymuszająca globalne regulacje oraz nową architekturę społeczną, jest w stanie powstrzymać marsz cyfrowego wyzysku.

* * *

Oprac. 18/11/2025,
redaktor Gniadek


Co zyskuje czytelnik:

 Dogłębne zrozumienie mechanizmów finansowych, które sterują dzisiejszym światem, w tym nowej, ukrytej formy eksploatacji. Wiedzę o tym, dlaczego pieniądz cyfrowy zmienia zasady gry i jakie działania – od indywidualnych po państwowe – są konieczne, by postawić opór niewidzialnej władzy algorytmów.


NotaMateriał opracowano ze starannością przy użyciu językowego narzędzia generatywnego modelu w celach rozrywkowych w oparciu o dostarczone dane, choć może zawierać niezamierzone błędy np. językowe. ]