Kiedy sędziowskie stowarzyszenia apelują do prezydenta, którego wcześniej kontestowały, a definicja „legalności” zmienia się wraz z barwami gabinetów rządowych, obywatel ma prawo czuć zawrót głowy. Robert Gwiazdowski w swoim komentarzu nie zostawia suchej nitki na architekturze polskiego wymiaru sprawiedliwości. Czy jedynym wyjściem z prawnego pata jest oddanie głosu narodowi? Zapraszam do lektury analizy, która sięga głębiej niż partyjne spory.
„Gdy prawo przestaje być kotwicą, a staje się żaglem ustawionym pod wiatr aktualnej władzy, sprawiedliwość zaczyna dryfować w stronę otchłani”.
Architekci chaosu i sędziowie z „boskim” mandatem
W polskim krajobrazie politycznym, gdzie data 17 lutego 2026 roku staje się kolejną cezurą w sporze o praworządność, Robert Gwiazdowski w podcaście „Gwiazdowski mówi Interii” stawia diagnozę, która wielu zaboli: dno hipokryzji zostało przebite, a my właśnie słyszymy pukanie od spodu. To nie jest tylko retoryczna figura – to opis stanu, w którym prawo przestało pełnić funkcję obiektywnego arbitra, a stało się plastyczną masą w rękach politycznych rzeźbiarzy.
Toga w labiryncie hipokryzji: Czy polskie prawo stało się zakładnikiem politycznej wygody?
Co zyskujesz po zapoznaniu się z tą treścią? Czytelnik otrzymuje wielowymiarowe spojrzenie na paraliż polskiego wymiaru sprawiedliwości, wykraczające poza codzienne nagłówki. Zyskujesz narzędzia do zrozumienia, dlaczego obecne spory o KRS to nie tylko walka o paragrafy, ale głęboki kryzys zaufania społecznego i alienacja elit. Materiał pozwala dostrzec alternatywne rozwiązania ustrojowe, które mogą stać się fundamentem przyszłej debaty o naprawie państwa. [ Polecam się i proszę o wpłaty wedle uznania na Suppi żeby przeżyć, dziękuję za Twoją wdzięczność. ] |
Relatywizm w todze
Główną osią sporu jest apel Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” do prezydenta Karola Nawrockiego o podpisanie nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Paradoks bije po oczach: ci sami strażnicy praworządności, którzy przez lata kwestionowali legitymację określonych mechanizmów, dziś wzywają do działań, które Robert Gwiazdowski uznaje za wątpliwe. Z perspektywy etyki dziennikarskiej musimy zadać pytanie: czy prawo może być „trochę” legalne w zależności od tego, czy promuje je Donald Tusk, czy Jarosław Kaczyński? Wnioskowanie oparte na faktach sugeruje, że stoimy przed kryzysem aksjologicznym. Jeśli zasady etyki sędziowskiej wyciąga się przeciwko kandydatom, którzy sędziami jeszcze nie są (jak miało to miejsce w marcu 2024 roku), to wkraczamy w sferę absurdu godną procesów Franza Kafki.
Socjologia alienacji: Sędzia jako „nad-obywatel”
Gwiazdowski, sięgając po instrumentarium bliskie analizie marksistowskiej – choć ubrane w szaty współczesnej socjologii – wskazuje na problem alienacji sędziów jako odrębnej klasy społecznej. To już nie jest tylko „trzecia władza”. To grupa, która w oczach części społeczeństwa odseparowała się od realnych problemów „rządzonych”, tworząc hermetyczny system wzajemnej adoracji i nepotyzmu.
Z perspektywy chrześcijańskiej etyki społecznej, prawo powinno służyć człowiekowi, a nie systemowi. „Tak, tak; nie, nie” – biblijna zasada jednoznaczności zostaje tu zastąpiona przez skomplikowane dialektyki prawne, które mają uzasadnić każdą, nawet najbardziej karkołomną woltę polityczną. Z kolei z punktu widzenia socjaldemokratycznego, taki stan rzeczy pogłębia nierówności – obywatele bez dostępu do „elitarnych salonów” tracą resztki zaufania do instytucji, które powinny ich chronić.
Bayesowska próba wyjścia z impasu
Analizując prawdopodobieństwo naprawy systemu przy obecnych założeniach, wynik wydaje się pesymistyczny. Kolejne „reformy” są jedynie łatami na dziurawym płaszczu. Gwiazdowski proponuje więc rozwiązanie radykalne, ale logiczne: wybory powszechne sędziów Sądu Najwyższego. To próba przywrócenia legitymacji społecznej władzy sądowniczej. Jeśli sędziowie mają decydować o losach narodu, niech naród ma głos w procesie ich wyłaniania – oczywiście przy zachowaniu merytorycznych filtrów, gdzie stanowisko to byłoby ukoronowaniem długiej i nieskazitelnej kariery prawniczej.
Źródło: GWIAZDOWSKI: RAZ LEGALNE, RAZ NIE? SPÓR O KRS BEZ HIPOKRYZJI | INTERIA |
Decyzje, które zapadają dziś w gabinetach prezydenckich i ministerskich, niosą ze sobą gigantyczny ciężar odpowiedzialności. To nie są tylko techniczne zmiany w ustawach. To rzeźbienie w tkance społecznej zaufania, które raz utracone, odradza się przez pokolenia. Hipokryzja, którą punktuje Gwiazdowski, jest trucizną dla demokracji. Jeśli sędziowie i politycy nie zaczną stosować tych samych miar do siebie i swoich oponentów, polskie sądownictwo pozostanie aglomeracją elit, zamiast być fundamentem sprawiedliwego państwa. Odpowiedzialność za jutro wymaga od nas odwagi przyznania, że dzisiejsze metody „naprawy” mogą być równie toksyczne, co błędy przeszłości.
Oprac. pre 18/2/2026,
redaktor Gniadek
<!> Nota: Materiał opracowano ze starannością przy użyciu językowego narzędzia generatywnego modelu w celach rozrywkowych w oparciu o dostarczone dane, choć może zawierać niezamierzone błędy np. językowe, graficzne. |