Czy technologia, która obiecuje nam raj, może stać się narzędziem kontroli? Dziś sprawdzamy, jak popularni myśliciele kształtują nasze myślenie o jutrze i czy przypadkiem nie wchodzimy do "wirtualnego obozu koncentracyjnego".
Każda utopia, aby zaistnieć, wymaga, aby ktoś się jej wyrzekł.
Jesteś szczęśliwy? To pytanie, które zadaje sobie coraz więcej ludzi w dobie cyfrowej rewolucji, a odpowiedzi szukają w książkach i na kanałach popularnych ekspertów. Jednym z nich jest Yuval Noah Harari, którego wizje przyszłości rozgrzewają do czerwoności elity polityczne i korporacyjne na całym świecie. Ale czy to, co na pierwszy rzut oka wydaje się postępem, nie jest w istocie początkiem końca wolności, jaką znamy?
Przerażająca wizja przyszłości: wirtualne obozy, wieczne życie i bezrobotna klasa.
Profesor Adam Wielomski, autor krytycznej książki o Hararim, bije na alarm. W rozmowie z Rafałem Górskim wskazuje na niepokojące sygnały: Harari, choć z wykształcenia historyk wojskowości, stał się "autorytetem od wszystkiego", a jego idee, często uproszczone i pozbawione naukowego rygoru, wchodzą do głów milionów, niczym wirus. To zjawisko, nazywane "pop-nauką", polega na promowaniu idei, które brzmią nowocześnie i intrygująco, ale zamiast stawiać pytania, dają proste i jednoznaczne odpowiedzi, tworząc rodzaj intelektualnego frontu.
Harari od lat przekonuje, że w niedalekiej przyszłości roboty i sztuczna inteligencja przejmą większość ludzkich zadań, tworząc "bezużyteczną klasę" — ludzi nie tylko bezrobotnych, ale wręcz niezatrudnialnych. I tu pojawia się pierwsze pytanie: co zrobić z miliardami sfrustrowanych, zdesperowanych ludzi, których jedynym wkładem w społeczeństwo jest konsumpcja? Harari proponuje utrzymywanie ich, a nawet uszczęśliwianie, co budzi skojarzenia z "somą" z „Nowego wspaniałego świata” Huxleya — substancją, która miała eliminować społeczne niepokoje, dając poczucie szczęścia. Czy to będą dostępne bez recepty antydepresanty, czy masowa legalizacja używek? Wizja jest prosta: zamiast rozwiązywać problemy, utopimy je w iluzorycznym zadowoleniu.
Najbardziej niepokojącą koncepcją jest jednak "wirtualny obóz koncentracyjny". Nie chodzi tu o obóz za drutem kolczastym, ale o system technologicznej inwigilacji, który pozwoliłby na totalną kontrolę nad ludzkimi umysłami. Zaawansowane implanty czy technologia noszona, która śledziłaby nasze emocje, myśli i intencje, pozwalałaby władzy na prewencyjne działanie. Bunt, zanim jeszcze się narodzi, byłby tłumiony. Konsekwencje materialne? Dostęp do leczenia, kredytów, a nawet do żywności, mógłby być uzależniony od stopnia konformizmu.
Harari jest zafascynowany postępem w inżynierii genetycznej i technologicznym udoskonalaniu człowieka. Sugeruje, że w przyszłości bogaci będą mogli wykupić sobie "aśmiertelność" — czyli wieczne życie, pozbawione chorób. Pozostali, "tradycyjni" ludzie, będą musieli zadowolić się tym, co mają. Stworzy to dwa podgatunki ludzkości: elitę, która ma dostęp do raju, i resztę, która musi się zadowolić bytem na marginesie. Fascynacja Hararim w kręgach politycznych i korporacyjnych nie jest przypadkowa — jego wizje doskonale uzasadniają rosnące nierówności oraz dążenie do centralnej kontroli. Ktoś zarobi na implantach, na lekach, na cyfrowych systemach, a kto straci? My, obywatele, którzy staniemy się danymi, towarem, a w końcu bezwolną masą.
Jak się bronić?
Profesor Wielomski wzywa do krytycznego myślenia i odrzucenia kultu ekspertów, którzy podają nam uproszczone recepty na przyszłość. Musimy szukać informacji u źródła, kwestionować narracje wielkich mediów i stawiać opór wszechobecnej konformizmowi. Wszelkie decyzje, zwłaszcza te oparte na lęku przed postępem, mogą mieć nie tylko społeczne, ale i materialne konsekwencje, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć.
Źródło: Czy masz świadomość? (Nr 276) – Harari. Wirtualny obóz koncentracyjny | Instytut Spraw Obywatelskich |
W erze, gdy informacja płynie wartkim strumieniem, coraz trudniej odróżnić prawdę od iluzji. Fascynacja "geniuszami" takimi jak Harari pokazuje, jak bardzo potrzebujemy prostych odpowiedzi na skomplikowane pytania. A jeśli te odpowiedzi prowadzą nas w otchłań, gdzie wolność jest tylko wspomnieniem, to czy nie nadszedł czas, by zadać sobie pytanie, komu tak naprawdę zależy na naszym "szczęściu"?
Oprac. redaktor Gniadek
(21.08.2025)
| Polecam się i proszę o wpłaty wedle uznania na Suppi , dziękuję za Twoją wdzięczność. ] |