Etykiety

środa, 1 listopada 2023

Polacy szokowani rachunkami za prąd. 21,2 zł za 1 kWh!

 Polacy są szokowani wysokością rachunków za prąd. W przypadku odbiorców przedpłatowych, którzy już płacą za prąd przed jego zużyciem, cena może wynosić nawet 21,2 zł za 1 kWh. Czy to pomyłka czy złośliwość?

W dniu 1 listopada 2023 roku jedno z gospodarstw domowych musiało zrealizować rachunek za prąd od firmy Energa. Rachunek dotyczył 6 kWh energii elektrycznej, w I strefie taryfy G12r pt. "ekonomiczna dolina". Cena za 1 kWh wyniosła aż 21,2 zł brutto.

 Głównym powodem tak wysokiego rachunku jest opłata mocowa, która w tym przypadku wraz z pozostałymi stałymi opłatami, wyniosła 114,73 zł. Opłata mocowa jest naliczana odbiorcą prądu za moc zamówioną, czyli za możliwość wykorzystania pełnej mocy przyłącza. W przypadku odbiorców przedpłatowych opłata ta nie ma uzasadnienia, ponieważ odbiorcy ci płacą za prąd przed jego zużyciem.

 Opłata mocowa została wprowadzona dla wszystkich odbiorców prądu, niezależnie czy to "kredytowi"  realizujący zapłatę "z dołu" po zużyciu prądu, czy na "przedpłatowców" opłacający rachunki przed zużyciem energii. Taki brak rozróżnienia w ustawie jest niesprawiedliwy.

Rząd dotąd nie zamierzał wycofać opłaty mocowej dla odbiorców przedpłatowych.

Opłata mocowa dla odbiorców przedpłatowych to niesprawiedliwa zmiana, która obciąża budżety Polaków. Należy doprowadzić do jej jak najszybszego usunięcia.




redaktor Gniadek

Polacy szokowani rachunkami za prąd. 21,2 zł za 1 kWh!

Polacy są szokowani wysokością rachunków za prąd. W przypadku odbiorców przedpłatowych, którzy już płacą za prąd przed jego zużyciem, cena może wynosić nawet 21,2 zł za 1 kWh. Czy to pomyłka czy złośliwość?

W dniu 1 listopada 2023 roku jedno z gospodarstw domowych musiało zrealizować rachunek za prąd od firmy Energa. Rachunek dotyczył 6 kWh energii elektrycznej, w I strefie taryfy G12r pt. "ekonomiczna dolina". Cena za 1 kWh wyniosła aż 21,2 zł brutto.

 Głównym powodem tak wysokiego rachunku jest opłata mocowa, która w tym przypadku wraz z pozostałymi stałymi opłatami, wyniosła 114,73 zł. Opłata mocowa jest naliczana odbiorcą prądu za moc zamówioną, czyli za możliwość wykorzystania pełnej mocy przyłącza. W przypadku odbiorców przedpłatowych opłata ta nie ma uzasadnienia, ponieważ odbiorcy ci płacą za prąd przed jego zużyciem.

 Opłata mocowa została wprowadzona dla wszystkich odbiorców prądu, niezależnie czy to "kredytowi"  realizujący zapłatę "z dołu" po zużyciu prądu, czy na "przedpłatowców" opłacający rachunki przed zużyciem energii. Taki brak rozróżnienia w ustawie jest niesprawiedliwy.

Rząd dotąd nie zamierzał wycofać opłaty mocowej dla odbiorców przedpłatowych.

Opłata mocowa dla odbiorców przedpłatowych to niesprawiedliwa zmiana, która obciąża budżety Polaków. Należy doprowadzić do jej jak najszybszego usunięcia.


[ Polecam się i proszę o wdzięczność wedle uznania na Suppi ]
 

Oprac. redaktor Gniadek

wtorek, 4 lipca 2023

Ukryta gra: Co naprawdę dzieje się za kurtyną pozorów?

Kłamią w żywe oczy, kradną bez skrupułów, a wszystko "w świetle prawa"? Brzmi znajomo? Nie daj się zwieść pozorom! Zanurz się w ten tekst i odkryj, jak wieczne prawdy Pisma Świętego rzucają światło na dzisiejsze manipulacje i jak możesz im sprostać w praktyce.

 W świecie, który zdaje się pędzić na złamanie karku, pełnym sprzecznych informacji, sensacyjnych nagrań i prawniczych kruczków, łatwo o zagubienie. Słuchając doniesień o skandalicznych prowokacjach mających na celu podział o wątpliwej legitymacji osób piastujących ważne stanowiska, o systemie ułaskawień, który budzi więcej pytań niż odpowiedzi, czy o mechanizmach gospodarczych, które jednych niszczą, aby inni mogli zyskać – rodzi się głęboki niepokój. Czujemy intuicyjnie, że coś jest nie tak, że rzeczywistość, którą nam się przedstawia, to często tylko starannie skonstruowany spektakl, mający odwrócić uwagę od tego, co dzieje się naprawdę "za kulisami".

Gdy prawo kłamie, a prawda boli

 Z perspektywy Pisma Świętego, ta sytuacja nie jest nowa. Biblia od pierwszej księgi, aż po ostatnią, ostrzega przed zwiedzeniem, kłamstwem i manipulacją. Już w ogrodzie Eden wąż posłużył się podstępem i półprawdą, aby zasiać nieufność i doprowadzić do upadku. Prorocy Starego Testamentu wielokrotnie potępiali przywódców, którzy wykorzystywali swoją pozycję do krzywdzenia słabszych, fałszowania miary i wagi, czy naginania prawa dla własnych korzyści. Jezus z kolei przestrzegał przed fałszywymi prorokami, którzy przychodzą w "owczej skórze" a wewnątrz są drapieżnymi wilkami oraz nauczał o konieczności rozeznawania i czujności. Apostoł Paweł pisał o walce nie tylko z "ciałem i krwią", ale z "zwierzchnościami i władzami", które operują w sferze duchowej, wpływając na rzeczywistość.



 Co to oznacza dla nas dzisiaj, w Polsce i w Europie, mierzących się z problemami gospodarczymi, społecznymi napięciami i politycznymi przepychankami? Oznacza to przede wszystkim potrzebę rozeznania. Nie możemy bezkrytycznie przyjmować wszystkiego, co usłyszymy czy zobaczymy. Musimy nauczyć się patrzeć głębiej, pytać o motywacje, szukać ukrytych interesów, weryfikować informacje u źródeł (na tyle, na ile jest to możliwe w świecie dezinformacji).

 Inspiracja biblijna zachęca nas do szukania mądrości, która pochodzi z góry (List Jakuba 1, 5), a nie z ludzkich manipulacji. Ta mądrość pozwala odróżnić dobro od zła, prawdę od kłamstwa, sprawiedliwość od jej karykatury. W praktyce oznacza to:

  1. Nie uleganie podziałom: Gdy widzimy próby szczucia Polaków na Ukraińców, czy tworzenia sztucznych konfliktów w społeczeństwie – pamiętajmy, że to często celowa taktyka. Biblia wzywa do miłości bliźniego, a Jezus modlił się o jedność swoich naśladowców. Nie dajmy się wciągnąć w tę grę.
  2. Poszukiwanie przejrzystości: Choć nie mamy narzędzi NIK-u czy prokuratury, możemy domagać się przejrzystości od władzy, pytać o uzasadnienia decyzji (jak w przypadku ułaskawień), interesować się tym, co dzieje się z publicznym majątkiem (jak przy prywatyzacji).
  3. Osobista uczciwość: Walka z korupcją i manipulacją zaczyna się od nas samych. Czy jesteśmy uczciwi w małych rzeczach? Czy nie naginamy prawdy dla własnych korzyści? Biblia jasno wskazuje, że prawość jednostek buduje zdrowe społeczeństwo.
  4. Modlitwa i czujność: W obliczu tak wielu wyzwań, duchowa walka jest realna. Modlitwa o mądrość, ochronę przed zwiedzeniem i o sprawiedliwość jest kluczowa. Jednocześnie, nie zwalnia nas to z obywatelskiej czujności i odpowiedzialności.

 Nie dajmy się zastraszyć ani zniechęcić. Pismo Święte pokazuje, że walka o prawdę i sprawiedliwość jest wpisana w historię ludzkości. Naszym zadaniem jest nie tylko bierne obserwowanie, ale aktywne działanie – zaczynając od własnego serca i umysłu, a kończąc na wpływie, jaki możemy mieć w naszym otoczeniu.

W gąszczu pozorów, mądrość i prawość są latarniami prowadzącymi do prawdy.

Modlitwa:

Boże, dziękujemy Ci za światło Twojej prawdy, które rozprasza ciemność kłamstwa i manipulacji. Uwielbiamy Cię za dar Ducha Świętego, który daje nam mądrość i rozeznanie w tych niepewnych czasach. Dziękujemy za Twoją suwerenność i prosimy o prowadzenie w codzienności, abyśmy byli świadkami prawości i miłości. Amen.

poniedziałek, 26 czerwca 2023

Otchłań zysku: Tragiczne dziedzictwo Titana i Lekcje dla Ludzkości

Zaginął, aby już nigdy nie wrócić. Co tak naprawdę poszło nie tak z batyskafem Titan? Szokujące zaniedbania, miliardowe marzenia i dramatyczne konsekwencje decyzji podjętych w pogoni za zyskiem. Czy ludzka ciekawość warta jest takiej ceny? Przeczytaj o kulisach tragedii, która wstrząsnęła światem i zastanów się, co dalej z podwodną turystyką ekstremalną!

Gdy stajemy w obliczu wielkich tajemnic, często zapominamy, że największym zagrożeniem nie jest nieznane, lecz nasze własne zaniedbania. 

 Świat z zapartym tchem śledził dramatyczny wyścig z czasem, gdy na dnie Atlantyku zaginął batyskaf Titan. Ta historia, niczym grecka tragedia, od samego początku naznaczona była fatum – fatum ludzkiej ambicji, pogoni za zyskiem i, co najważniejsze, lekceważeniem podstawowych zasad bezpieczeństwa. Ostateczny werdykt – implozja na gigantycznej głębokości – zamknął bolesny rozdział poszukiwań, otwierając jednocześnie szereg pytań o granice, jakie człowiek powinien stawiać w dążeniu do odkrywania nieznanego.

„Titan” – Podwodna tragedia, która zmieni oblicze głębinowych eksploracji? Szokujące fakty o konsekwencjach prawdziwej ceny marzeń.

 Nie jest tajemnicą, że fascynacja wrakiem Titanica to coś więcej niż tylko ciekawość historyczna. To niemal pielgrzymka do miejsca, które stało się symbolem tragicznej pychy ludzkości i niemożności ujarzmienia potęgi natury. Dla wielu zamożnych poszukiwaczy przygód, dotknięcie dna Atlantyku i spojrzenie na szczątki legendarnego liniowca stało się obsesją, a firmy takie jak OceanGate, w wyścigu po ten „złoty gral” turystyki ekstremalnej, wydawały się oferować spełnienie marzeń. Niestety, jak pokazała tragedia Titana, cena tych marzeń mogła być śmiercionośna.

 Batyskaf Titan, w zamyśle twórców, miał być innowacyjnym połączeniem zaawansowanych technologii z rewolucyjnym podejściem do budowy. Zastosowanie włókna węglowego w połączeniu z tytanem miało rzekomo zapewnić niespotykaną lekkość i wytrzymałość. Jednakże, jak wskazują liczni eksperci z branży podwodnej, od lat głośno wyrażający swoje obawy, to właśnie ta „innowacyjność” stała się największą słabością Titana. Brak rygorystycznych testów, nieuzyskanie certyfikacji od uznanych instytucji oraz lekceważenie ostrzeżeń inżynierów i specjalistów od lat budziły konsternację. To nie były sporadyczne głosy, lecz uporczywe alarmy, wysyłane nawet przez pracowników samej firmy OceanGate, którzy wprost wskazywali na potencjalne katastrofalne konsekwencje. Czy można było tego uniknąć? Z perspektywy czasu, wydaje się, że tak – gdyby tylko postawiono bezpieczeństwo ponad zyskiem.

 W tym kontekście, tragiczna śmierć pięciu osób na pokładzie Titana – w tym samego Stocktona Rusha, założyciela OceanGate – staje się brutalnym memento. Miliarderzy, tacy jak brytyjski przedsiębiorca Hamish Harding, czy pakistański biznesmen Shahzada Dawood z synem, poszukiwali nie tylko przygody, ale i statusu, wyjątkowego doświadczenia, które wyróżni ich spośród innych. Ich decyzja o wejściu na pokład Titana, świadoma podpisywanych dokumentów zrzeczenia się odpowiedzialności w przypadku śmierci, pokazuje skomplikowaną dynamikę ludzkiej motywacji – mieszankę ciekawości, chęci przełamywania barier i niekiedy, niebezpiecznego przekonania o własnej nieśmiertelności.

 Tragedia Titana rzuca światło na znacznie szerszy problem – brak globalnych regulacji w dynamicznie rozwijającej się dziedzinie turystyki podwodnej. Podczas gdy przemysł lotniczy czy morski podlega ścisłym regulacjom, eksploracje głębinowe, szczególnie te komercyjne, często operują w „szarej strefie” prawnej. To środowisko sprzyja powstawaniu podmiotów, które, w pogoni za nowymi rynkami i zyskami, mogą świadomie ignorować wypracowane przez lata standardy bezpieczeństwa. Koszt takich decyzji jest ogromny – nie tylko ludzkie życie, ale także podważenie zaufania do całej branży i opóźnienie prawdziwego postępu technologicznego.

 Paradoksalnie, tragedia Titana może stać się katalizatorem zmian. Tak jak w przeszłości, „krew pilotów” pisała prawo lotnicze, tak implozja Titana może wymusić wprowadzenie globalnych standardów i certyfikacji dla pojazdów głębinowych. Oczekuje się, że przyszłe regulacje obejmą nie tylko konstrukcję i materiały, ale także procedury testowe, szkolenie załogi oraz systemy awaryjne. Historia OceanGate, firmy, która postawiła na „rewolucję” kosztem bezpieczeństwa, jest przestrogą. Czy branża wyciągnie z niej wnioski? Czas pokaże, ale jedno jest pewne: przyszłość turystyki głębinowej, jeśli ma być bezpieczna i zrównoważona, musi opierać się na pokorze wobec potęgi oceanu i rygorystycznym przestrzeganiu zasad, a nie na lekkomyślnym poszukiwaniu sensacji.


Źródło: Śmierć w oceanie. Szokujące błędy właściciela batyskafu - Marcin Jamkowski i Piotr Zychowicz



Tragedia Titana to złożona lekcja, która wykracza poza sam fakt wypadku. To opowieść o ryzyku, innowacji i ludzkiej naturze. Decyzje, które doprowadziły do tej katastrofy, były rezultatem splotu czynników – od osobistych przekonań twórcy batyskafu, przez brak odpowiednich regulacji, po motywacje uczestników. W kontekście wszechstronnych szans, jakie niesie ze sobą eksploracja głębinowa – od odkryć naukowych po unikalne doświadczenia – musimy pamiętać o potencjalnych materialnych kosztach, które wykraczają poza cenę biletu. Są to koszty ludzkiego życia, utraty zaufania i zahamowania rozwoju. Ta tragedia powinna skłonić nas do głębszej refleksji nad równowagą między innowacją a odpowiedzialnością, a także nad tym, jak daleko jesteśmy w stanie posunąć się w pogoni za marzeniami, ignorując zdrowy rozsądek i głosy ostrzeżeń.


Oprac. redaktor Gniadek



piątek, 30 kwietnia 2021

Paulina Matysiak: Posłanka blisko ludzi czy polityk poza schematami?

Od walki o równość po kulisy Sejmu – posłanka Paulina Matysiak bez cenzury odpowiada na pytania widzów. Co naprawdę dzieje się za kulisami polskiej polityki i jak łączy się ją z życiem prywatnym?

Polityka nie jest sztuką możliwego, lecz sztuką niemożliwego

– te słowa Václava Havla zdają się doskonale rezonować z postawą Pauliny Matysiak, posłanki na Sejm RP, która 11 kwietnia 2021 roku w ramach sesji Q&A na swoim kanale YouTube, otworzyła się na pytania widzów. W erze cyfrowej, gdzie granice między życiem publicznym a prywatnym często się zacierają, takie spotkania online stają się nie tylko platformą do wymiany informacji, ale również świadectwem zmieniającej się dynamiki relacji polityk-wyborca.

 W wirtualnej przestrzeni, gdzie każdy może zadać pytanie, a odpowiedzi są udzielane niemal natychmiast, politycy mają szansę pokazać ludzką twarz, wyjść poza sztywne ramy oficjalnych komunikatów. Matysiak, znana z aktywności na rzecz równości i dostępności, podczas rozmowy nie stroniła od trudnych tematów, jednocześnie dzieląc się osobistymi doświadczeniami.

Paulina Matysiak otwarcie o polityce, życiu i wyzwaniach – Q&A, które odkrywa kulisy Sejmu i codzienności

 Paulina Matysiak, posłanka zasiadająca w ławach sejmowych, podczas blisko godzinnego spotkania online z internautami, uchyliła rąbka tajemnicy zarówno ze swojej działalności politycznej, jak i życia prywatnego. Stream, który odbył się 11 kwietnia 2021 roku, był okazją do bezpośredniej interakcji z jej bazą subskrybentów, liczącą wówczas niespełna 9 tysięcy osób.

 Spotkanie rozpoczęło się od kwestii bieżącej pracy poselskiej, w tym pisania interwencji i oficjalnych pism – działań, które jak podkreśliła, często dokumentuje i udostępnia w formie PDF-ów na Instagramie, ceniąc sobie efektywność w komunikacji. Matysiak nie unikała tematu przynależności partyjnej, dzieląc się swoimi doświadczeniami z 2017 roku i podkreślając znaczenie zgodności działań partii z własnymi wartościami. To otwarcie na osobiste motywacje w wyborze politycznej drogi może być kluczowe dla młodych, niezdecydowanych wyborców.

 Jednym z najbardziej poruszających momentów było wyznanie posłanki dotyczące problemów zdrowotnych – silnych bólów głowy i zaburzeń równowagi, które znacznie utrudniały jej codzienne funkcjonowanie. Ten osobisty akcent, połączony z apelem o włączanie odpoczynku do codziennej rutyny, humanizuje postać polityka, pokazując, że mimo publicznej roli, boryka się on z podobnymi wyzwaniami co inni obywatele.

 Matysiak odniosła się również do swojej inicjatywy charytatywnej – aukcji przejazdu pociągiem, której celem była pomoc w czasie pandemii. To działanie, choć nie jest bezpośrednio związane z legislacją, pokazuje zaangażowanie społeczne poza oficjalnymi obowiązkami.

 W dalszej części Q&A posłanka rekomendowała lewicowe książki poruszające problematykę społeczną i środowiskową, w tym kwestię wylesiania. Wyraziła również swoje zamiłowanie do kotów i gier planszowych, takich jak Carcassonne czy Skrzydła. Dzielenie się takimi detalami buduje poczucie bliskości z odbiorcami.

 W dyskusji o polityce, Matysiak podkreślała wagę rozwiązywania problemów ponad podziałami partyjnymi, co w obecnej polskiej rzeczywistości politycznej jest rzadkością. Wyraziła nadzieję na szybkie uchwalenie ustawy o medycznej marihuanie, co jest istotną informacją dla wielu pacjentów i ich rodzin. Co ciekawe, wyraziła również sceptycyzm wobec tworzenia wspólnego bloku politycznego jedynie w celu opozycji do partii rządzącej, wskazując na zbyt duże różnice programowe między poszczególnymi ugrupowaniami. To świadczy o pragmatycznym podejściu do polityki, stawiając na realne możliwości koalicyjne.

 Poruszono także kwestie nierówności płacowych, w szczególności w kontekście kobiet pracujących w nisko opłacanych zawodach, oraz problem odpływu młodych ludzi z małych miejscowości. Matysiak krótko wyjaśniła także kwestię zarobków poselskich, szacując je na około 8 tysięcy złotych brutto plus diety.

 Całe spotkanie, choć momentami zakłócane problemami technicznymi, było cennym przykładem transparentności w komunikacji politycznej. Posłanka Paulina Matysiak, odpowiadając na szeroki wachlarz pytań – od spraw sejmowych po preferencje dotyczące słodyczy – zbudowała wizerunek osoby przystępnej, empatycznej i zaangażowanej, co może być szczególnie atrakcyjne dla młodszych wyborców. Jej zdolność do łączenia poważnych tematów z anegdotami z życia prywatnego sprawia, że polityka staje się bardziej zrozumiała i bliższa zwykłemu obywatelowi. Z pewnością takie formy komunikacji mają potencjał budowania trwalszych więzi z elektoratem niż tradycyjne, często sztywne, konferencje prasowe. Pozostaje pytanie, czy inni politycy pójdą w jej ślady i czy ten trend otwartej, dwukierunkowej komunikacji stanie się normą w polskim życiu publicznym.


Oprac. redaktor Gniadek
(5/06/2025)


Polecam się i proszę o wdzięczność wedle uznania na Suppi ]


czwartek, 9 maja 2019

Parkingowy bezkarny: Czy prawo go nie dotyczy?

Kolejny kierowca postanowił, że przepisy ruchu drogowego go nie obowiązują. Tym razem w roli głównej gwiazda o numerach rejestracyjnych powiatu olsztyńskiego. Czy w tym mieście nie ma już miejsca na porządek?

  • Król szosy w Olsztynie: Lekcja arogancji

W czwartek, 9 maja 2019 roku, o godzinie 11:47, na ulicy Mikołaja Kopernika 35 w Olsztynie doszło do kolejnego przejawu lekceważenia prawa przez kierowcę. Tym razem bohaterem negatywnym został posiadacz samochodu o numerach rejestracyjnych NOL22PJ.

Kolejny przypadek bezczelnego parkowania w Olsztynie

 Kierujący, nie bacząc na wyraźne oznakowania drogowe, zdecydował się zaparkować swój pojazd poza wyznaczonym miejscem postoju. Jego bezczelność graniczyła z absurdem, a takie zachowanie pokazuje, że dla niektórych kierowców przepisy ruchu drogowego to jedynie zbiór zaleceń, a nie obowiązujące prawo.

 Czyżbyśmy mieli do czynienia z nową plagą naszych ulic? Coraz częściej świadkami jesteśmy podobnych sytuacji, gdy kierowcy, przekonani o swojej bezkarności, łamią prawo i utrudniają życie innym uczestnikom ruchu drogowego.

Samochód to nie tylko środek transportu, ale również wizytówka kierowcy. Niestety, coraz częściej ta wizytówka świadczy o braku wychowania i kultury.

Jeśli podobał Ci ten materiał i to co robię, możesz wesprzeć moją działalność również w formie wpłaty na https://suppi.pl/gniadeknews

piątek, 8 grudnia 2017

Doliną po górach

Zagadka pana Tadeusza * Uśmiech i powitanie * Dlaczego nie chcę waty cukrowej? * Odległość w nieskończoności * I znów ta kobieta * Bunty i pokój.* Droga ku zapomnieniu * Retrospektywa kolejarza * Panna Oksana * Tropimy wilka * Po co nam piasek? * Bandyci w lesie * Gdzie jest książka?

Idąc po wąskiej ulicy Huberczaków i kierując się w stronę dawnych instalacji elektryczności jeszcze z końca XIX w., wspominałem w myślach po raz kolejny wydarzenia z dzisiejszego poranka. Bowiem od tamtej chwili nie ustanie powracała do mnie uporczywa myśl, zaniechanego dawniej projektu a dziś, jakże gwałtownie "odkurzonego" z mojej pamięci. Zaczęło się to odkąd spotkałem dalszego znajomego, pana Władka.
 - Cześć, Mieciu! - usłyszałem za pleców melodyjnie wypowiedziane powitanie. Obróciłem, się. Tak, po dłuższej chwili nie miałem wątpliwości, to pan Władysław spotykany od czasu do czasu na ulicach miasteczka.
 - Dzień dobry. - odpowiedziałem.
 - Słyszałeś nowiny? - odpowiedział p. Władek - Ale się porobiło, wójt myślał że już ma kolejną kadencję, a tu wszystko mu się spierdziło... - zakończył śmiechem.
 - Co takiego? Co się stało? - odpowiedziałem zadziwiony. Od podwójnej naturze, chyba zresztą jak w przypadku większości polityków, było większości mieszkańców wiadome. Prowadził luźny styl życia, krążyły pogłoski o rychłym ślubie z jego kochanką - lecz z regularnością, jaką nie powstydzą się szwajcarskie zegarki, zawsze co 4 miesiące - okazywała się mieć inne imię.
 - Jak to, nie słyszałeś? - przystanął i gestykulując żywo ręką, zaczął wyjaśniać. - No, przecież już od rana na targu ludzie mówią, jak Madzia - tu, mrugnął porozumiewawczo - naszego wójta, wywinęła mu numer,  słyszałem nawet że w samych gaciach wypadł z domu a możliwe że i bez... - zachichotał. 
 - Och, myślę że to nie nasza spraw. - Chciałem zmienić, temat wypowiedzi. Od kilku lat "pan Władek", był moim - jak i pozostałych jego jakże licznych znajomych - źródłem lokalnych wiadomości, większość okazywała się nie prawdziwa, lecz muszę oddać że tylko dzięki niemu, udało się ochronić przed dalszym zniszczeniem zabudowania leśnego bunkra, będącego jeszcze z czasów zamieszkiwania terenów przez ludność ukraińską. 
...
cdn