„Kto nie planuje przyszłości, ten planuje porażkę”
– to aforyzm Benjamina Franklina, który zdaje się szczególnie aktualny w obliczu największych wyzwań infrastrukturalnych Polski. Właśnie takim wyzwaniem, pełnym sprzeczności i gorących debat, jest projekt Centralnego Portu Komunikacyjnego. Czy flagowa inwestycja, która miała odmienić oblicze transportu w Polsce, staje się ofiarą „realizmu” i politycznych kalkulacji?
Projekt Centralnego Portu Komunikacyjnego od samego początku budził ogromne emocje – od euforii zwolenników, widzących w nim szansę na cywilizacyjny skok, po sceptycyzm krytyków, wskazujących na jego kolosalne koszty i rzekomą niecelowość. Dziś, rok po deklaracjach obecnego rządu o kontynuacji prac, na horyzoncie pojawiają się nowe pytania. Czy CPK, w swojej pierwotnej, ambitnej wizji, w ogóle powstanie? Tempo realizacji poszczególnych etapów, a także decyzje dotyczące kluczowych elementów projektu, budzą coraz większe obawy wśród ekspertów i obywateli.
Czy horyzont CPK staje się mglisty? Spowolnienie prac nad projektem lotniska i kolei rodzi pytania o przyszłość strategicznej inwestycji
Centralne lotnisko: między deklaracjami a opóźnieniami
Pierwotnie, duże lotnisko między Warszawą a Łodzią miało przyjąć pierwszych pasażerów już w 2028 roku. Obecny rząd przesunął tę datę na 2032 rok, ale czy nawet ten termin jest realny? Maciej Wilk, prezes Stowarzyszenia TakDlaCPK, w rozmowie na Kanale Sobieskiego, nie kryje pesymizmu. Przyznaje, że decyzja premiera Donalda Tuska sprzed roku o kontynuacji projektu była „pierwszą wygraną bitwą”, projekt nie został „zakopany”. Jednak od tamtej pory „zadziało się w gruncie rzeczy bardzo niewiele”.
Zgodnie z pierwotnym harmonogramem, decyzja lokalizacyjna miała być wydana w pierwszym kwartale 2024 roku, a pod koniec roku miało rozpocząć się palowanie pod terminal. Nic z tych rzeczy się nie wydarzyło. Co więcej, projekt budowlany terminala wciąż nie został odebrany, mimo wcześniejszych zapowiedzi. Oczywiście, uzyskano decyzję lokalizacyjną (choć bez rygoru natychmiastowej wykonalności), a pod koniec 2024 roku rząd przyjął aktualizację planu wieloletniego CPK, potwierdzając wolę realizacji projektu z terminem na 2032 rok. Rozpisano również przetarg na budowę terminala, jednak, jak podkreśla Wilk, to dopiero pierwszy z wielu kroków.
„Jest taki obraz słodkogorzki – z jednej strony mamy projekt, który jest przeznaczony do realizacji, natomiast wszystko idzie potwornie wolno” – mówi Maciej Wilk, wyrażając obawę, że termin 2032 roku będzie musiał być ponownie „urealniany”. Pojawia się również pytanie o rzeczywistą determinację rządu. Czy działania są tylko pozorowane, aby uniknąć oskarżeń o marnotrawstwo publicznych pieniędzy? Choć pieniądze są wydatkowane na wykup gruntów i prace archeologiczne, brak „zacięcia, entuzjazmu” ze strony decydentów budzi niepokój. "Nie widzę tej determinacji, nie widzę takiego zacięcia, entuzjazmu, takiego, takiego podejścia, że robimy coś wspaniałego. No nie, no właśnie widzę raczej takie podejście przez zaciśnięte zęby na zasadzie: 'No chcieliście, to robimy, ale ale się nie cieszymy przy tym' - podsumowuje Wilk.
Kolejowa rewolucja na bocznicach?
CPK to nie tylko lotnisko, ale również gigantyczny projekt infrastruktury kolejowej, mający połączyć Polskę nowoczesnymi liniami Kolei Dużych Prędkości (KDP) i zniwelować podział zaborowy. Pierwotny plan zakładał budowę 2000 km nowych szlaków kolejowych. Obecnie do realizacji przeznaczono jedynie 500 km. Co to oznacza dla milionów Polaków?
Z dobrą wiadomością jest to, że prace budowlane na tunelu kolei dużych prędkości pod Łodzią faktycznie trwają. To część tzw. "igreka" (linia Y), łącząca Warszawę z Łodzią, a dalej rozdzielająca się na Poznań i Wrocław. Jednak diabeł tkwi w szczegółach. Zmiana koncepcji na prędkość 320 km/h zamiast 250 km/h, ma w efekcie skrócić czas przejazdu z Poznania do Warszawy o zaledwie 4 minuty, ale kosztem eliminacji wszystkich przystanków pośrednich, w tym aglomeracji kalisko-ostrowskiej zamieszkanej przez 400 tysięcy ludzi. „Pociągi będą przelatywać dosłownie bez zatrzymywania się przez tego typu aglomeracje” – ostrzega Maciej Wilk, wskazując, że to „wyklucza takie miasto Kalisz czy Ostrowiec właśnie z dobrodziejstw podłączenia do sieci szybkiej kolei”.
To, co najbardziej niepokoi, to rezygnacja z rozbudowy pozostałych „szprych” kolejowych. W programie wieloletnim, przyjętym przez rząd w Sylwestra 2024 roku, wprost wskazano, że do 2032 roku nie będą podejmowane prace nad żadnym innym projektem kolejowym poza wspomnianym „igrekiem”. Oznacza to, że nie powstanie przedłużenie Centralnej Magistrali Kolejowej na północ do Gdańska, ani szprychy do Tarnowa, Rzeszowa czy Giżycka. To „utracona szansa”, która „podcina nam skrzydła i szczerze mówiąc obniża nasze zdolności obronne” – ocenia Maciej Wilk, nawiązując do strategicznego znaczenia infrastruktury kolejowej, zwłaszcza w kontekście sytuacji geopolitycznej.
Dlaczego rząd podejmuje taką decyzję? Aspekt finansowy, zdaniem Wilka, nie może być powodem. Cały projekt CPK, włączając w to pełen zakres kolejowy, miał kosztować około 300 mld złotych na przestrzeni 15 lat, co w porównaniu z rocznym budżetem państwa (800 mld zł) jest niewielką kwotą. "To jest coś, co w ogóle nie powinno podchodzić pod jakąkolwiek dyskusję, czy nas na to stać, czy nie" – mówi. Wilk upatruje przyczyn w „mikromanii”, braku wiary w możliwości Polski i potrzebę tak ambitnych projektów.
Los lotniska Chopina: klucz do sukcesu CPK
Kolejnym kluczowym elementem dyskusji o CPK jest przyszłość Lotniska Chopina w Warszawie. Stowarzyszenie TakDlaCPK od dawna argumentuje, że sukces nowego lotniska jest nierozerwalnie związany z zamknięciem starego. Przykład Montrealu, gdzie nowe lotnisko Developpement International Airport (obecnie przekształcone w tor wyścigowy) „uwiędło” z powodu niezamknięcia starego portu, jest tu ostrzeżeniem. Obecnie Lotnisko Chopina jest rozbudowywane, co budzi poważne obawy Macieja Wilka. "Nie sposób jest wydać 2 miliardy złotych na rozbudowę lotniska Chopina po to tylko, żeby po trzech latach to lotnisko zamknąć. No, no, no nie ma takiej siły w świecie, żeby te nakłady finansowe się, się zwróciły" – stwierdza Wilk, dodając, że kontynuowanie działalności Lotniska Chopina po otwarciu CPK jest „równoznaczne z wyrokiem śmierci dla projektu CPK”.
Stowarzyszenie TakDlaCPK: bitwa o wizję
W obliczu tych wyzwań, Stowarzyszenie TakDlaCPK nie zamierza składać broni. Po zebraniu 200 tysięcy podpisów pod obywatelskim projektem ustawy „Tak dla CPK”, stowarzyszenie zyskało potężnego sojusznika w osobie prezydenta elekta, Karola Nawrockiego. Tuż przed drugą turą wyborów prezydenckich podpisał on zobowiązanie wspierające obywatelski projekt, a co więcej, zapowiedział, że jego pierwszą inicjatywą po objęciu urzędu będzie skierowanie prezydenckiego projektu ustawy do Sejmu, który ma przywrócić pierwotny, pełny zakres projektu CPK.
„Całym sercem wspieram to i stowarzyszenie wspiera, gdyż jest będzie to szansa na to, żeby przywrócić CPK i te właśnie różnice między pierwotnym a aktualnym projektem, żeby przywrócić dyskusję na ten temat” – podkreśla Maciej Wilk, z nadzieją wyczekując początku sierpnia, kiedy to prezydencka inicjatywa ma ujrzeć światło dzienne. Wilk liczy, że prezydent elekt przyjmie „ambitny model prezydentury”, wspierający rozwój Polski i stanie się „inspiratorem, przywódcą wysiłku modernizacyjnego”.
Stowarzyszenie ma również świadomość, że debata publiczna zbyt mocno skupiła się na samym lotnisku, pomijając kluczowy komponent kolejowy. "Faktycznie CPK zbyt bardzo było i jest wciąż utożsamiane z lotniskiem, a kolej jest tak jakoś przy okazji, chociaż de facto kolej to jest 85% wszystkich kosztów projektu tego tego pełnego" – zauważa Wilk, zapowiadając, że to właśnie na aspekt kolejowy będzie kładziony duży nacisk w najbliższym czasie. Choć zmiany w planach kolejowych budzą niepokój, Maciej Wilk wierzy, że „na to wszystko jest jeszcze czas” i że „wznowić pracę nad koncepcyjne, projektowe, środowiskowe jest najprościej”.
Wizja Polski połączonej nowoczesnymi szlakami kolejowymi, z centralnym hubem lotniczym, wydaje się oddalać. Jednak determinacja stowarzyszenia, wsparcie prezydenta elekta i niezaprzeczalne potrzeby rozwojowe kraju, dają nadzieję, że debata o CPK jest daleka od zakończenia. Czy głos ekspertów i obywateli zdoła przekonać rząd do powrotu do ambitnej wizji, która ma potencjał odmienić przyszłość Polski?
Dyskusja wokół Centralnego Portu Komunikacyjnego to nie tylko kwestia inżynierskich wyzwań czy ekonomicznych kalkulacji. To przede wszystkim test na strategiczne myślenie o przyszłości kraju, na zdolność do realizacji ambitnych projektów, które wykraczają poza bieżące kadencje polityczne. Brak determinacji i „mikromania”, o których wspomina Maciej Wilk, to być może najbardziej niebezpieczne zagrożenie dla CPK. Jeśli nie wykorzystamy tej szansy na modernizację, możemy zapłacić znacznie wyższą cenę w przyszłości – cenę braku konkurencyjności, izolacji komunikacyjnej i zaprzepaszczenia potencjału rozwojowego. Czas pokaże, czy zwycięży pragmatyzm, czy dalekosiężna wizja.
---
[ Polecam się i proszę o wdzięczność wedle uznania na Suppi ]
Oprac. redaktor Gniadek